![]()
![]()
![]()
Wykładowca na uczelni przytoczył taką opowieść, o amerykańskim i rosyjskim podejściu do złożonych obliczeniowo zagadnień z czasów Zimnej Wojny – mianowicie Amerykanie przeprowadzają masę symulacji i wyprowadzają nuemryczne zależności, mniej więcej. Rosjanie natomiast zamykają 100 matemtyków, fizyków, inżynierów w budynku, zapewniają jedzenie i mówią, że ci naukowcy nie zostaną wypuszczeni, dopóki nie znajdą zależności, nie wyprowadzą odpowiednich wzorów. I w ten to sposób Amerykanie i Rosjanie znajdują rozwiązanie, tylko że Amerykanie mają przybliżone numeryczne zależności, a Rosjanie – dokładne wzory.
Inspirując się zapewne tym podejściem menedżer projektu (projekt, który piszemy na 2 przedmioty) napisał smsa o tej treści:
Panowie, przypominam, ze jutro jest kodowanie na Natolinie. Zbiorka o 15, metro natolin. Prosze o zabranie laptopow i ew. spiworow. Bedziemy zywic sie frytkami z tresco i tym, co upolujemy. Wyjdziemy z natolina dopiero po ukonczeniu projektu. Pozdrawiam, XXX
Robi wrażenie, prawda?
Otóż, ten to event odbył się prawie zgodnie z założeniami. Kodowanie rozpoczęło się około 17 w dniu 8.01.2010 i potrwało do 9.01 do godziny 22.30, czyli jakieś 30h. W tym czasie spaliśmy około 5h, trochę czasu zajęło jedzenie, wyprawa do tesco po dodatkowy prowiant… Czyli na dobrą sprawę – około 20 godzin klepania i testowania kodu.
Niejaki Dzidek, późnym wieczorem 8.01 powiedział “kurde, zrobimy ten projekt! ale jaja! “. Chyba wtedy dopiero uwierzył
Największy sukces nastał 9.01 o 11.40 – wówczas udało się odpalić serwer z muzyką! Brawa dla Igosa i Krzyśka!
Kodowanie zakończyliśmy posiadając około 90% całego projektu, nie licząc dokumentacji i ostatecznych testów akceptacyjnych. Dobry rezultat.
Jednym z pomysłów kodowania ekstremalnego jest kodowanie w parach. My kodowaliśmy w piątkę. Można to nazwać kodowaniem hiperekstremalnym
Doświadczenie nieziemskie, ciekawe, czy jeszcze będę kiedyś brał udział w takiem… hiperekstremalnym kodowaniu
Uważam też, że był to fajny prezent, bo 8.01 miałem urodziny. Nie był to najlepszy prezent, jaki kiedykolwiek dostałem, ale ten zdecydowanie był wartościowy. Nie można tego wydarzenia nazwać imprezą urodzinową, ale co się odwlecze, to nie uciecze. Sesja blisko! Będzie impreza!

A cała ta historia wydarzyła się na oczach małego, skromnego mieszkanka, gdzieś na dalekim Natolinie, gdzie tramwaje nie dojeżdżają, a ludzie tam żyjący wyłaniają się z podziemi by nie dopuścić do najazdu obcych. Kraina ta oddzielona od cywilizacji miejskiej głęboką dolinką służewiecką i rzeczką tam też płynącą. W głuszy otoczonej laskiem kabackim pracowała inteligencja polska, nadzieja narodu i ich kobiet. Młodzi mężczyźni mogli liczyć jedynie na swój intelekt i przypływ natchnienia, gdy poszukując okruchów nadziei zerkali na zdjęcia swych ukochanych ukrytych w koszuli przy piersi. Ja, jako kobieta młodego menadżera – naukowca, również przeżyłam. Apeluję więc do innych tęskniących kobiet: Pozwólmy im tak częściej pracować! a będzie nam dobrze w życiu:)
Pozdrawiam:)
wow. Cóż… to będziemy pracować
by po intensywnej i, miejmy nadzieję, owocnej pracy wrócić do naszych Tęskniących Kobiet, żyjących w dostatku, zostawiając informatykę przed wejściem do domu i po prostu być z Nimi
Odpowiedź godna Rycerza na Białym Rumaku…i tu od razu staje się jasne dlaczego informatycy są tacy fajni, a kobiety za Nimi tęsknią
…i jeszcze krówkę michałkową przyniesie